Showing posts with label buty. Show all posts
Showing posts with label buty. Show all posts

Tuesday, May 31, 2011

DZIEN DOBRY I SŁONECZNY

     Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam słońce. Można się rozebrać, pozwolić skórze odetchnąć po zimowych masach ciuchów :)

     Tosia od 8 jest w przedszkolu, a ja się biorę ostro za pracę. zamówiłam masę papieru i czekam. Liczę na to, że jutro już będzie. Do tego w planie jest wypad do Legnicy po szkło. 

     A teraz szybki outfit z rana. Szczerze to nie mam czasu i chęci z rana się stroić. Ogólnie wygląda to tak. Budzę się, zerkam na okno by zobaczyć czy przez rolety przebija się słońce, wstaję i sprawdzam czy wieje zimny wiatr. Podchodzę do wieszaka i wiem, że biorę spodenki, lekkiego nietoperza i japonki. :)



 Japonki kupione podczas niedzielnego wypadu. Wygodne, świetnie sie prowadzi w nich samochód :) 











   Najbardziej uwielbiam, gdy niektóre mamy, które z pewnością rano również nie mają czasu ani chęci na ubieranie się, przychodzą do przedszkola w dresach i rozciągniętych koszulkach i zerkają na mnie z tym "czymś" w oczach. Nie wiem dokładnie z "czym" ale obcinają mnie z góry na dół. Może to chęć bym zniknęła, może w myślach jadą mnie za to, że mam albo krótką spódniczkę, albo bardzo obcisłe spodnie lub sukienkę. Tatusiowie patrzą troszkę inaczej ......hmmmm. 

:)

Uciekam. Miłego dnia i do później. :*

Sunday, May 29, 2011

KARKÓWKA ZALANA WINEM

     Niedziela minęła mi fantastycznie. Zrobiliśmy sobie małą rodzinną wyprawę, przy okazji kupiłam Tosi kilka rzeczy, sobie buty i ogólnie było naprawdę bardzo przyjemnie. 












  Po powrocie do domku poczułam znów chęć na grilla. Długo nie musiałam czekać na pyszną karkówkę i boczek. Wszystko zalewaliśmy dziś białym wytrawnym austriackim winem i naprawdę warto było. Smak mięsa był powalający. 













     Wieczór nie obył się również od małego wypadku Tośki. Ogólnie znów wjechała jak czołg w fazę bycia niedobrą, ignorowania itp. Dziś pobiła swoje zachowanie na głowę od ostatniego razu. Tak wariowała, że aż straciła równowagę i przyrżnęła konkretnie w sama krawędź szafki. Na czole ma siną, spuchniętą krechę i chyba dopiero teraz dotarło do niej, że gdy mama mówi uspokój się to nie dla maminego widzimisie lecz dla zdrowia i bezpieczeństwa córki. 

Ide spać. Jutro masa obowiązków mnie czeka. :***